wtorek, 15 lutego 2011

Zniszczenia i moja desperacja.

Jako, że jestem mamą cudownego chłopca, który niszczy wszystko co się tylko da oczywiście i zniszczeniu musiała ulec wydmuszka misternie poczyniona.
Jak dobrze, że już spał gdy moje oczy ujrzały to co pozostało po moim cacuszku :I
Dnia następnego przystąpiłam do aktywnej reanimacji.

Cały środek wypadł i pękł na pół. Środek jedneogo z wywijasów też poleciał i co gorsza połamany był na kilka drobnych części (dokładnie 5).


A tak już się w pełni prezentuje prezentuje. Jak dobrze doschnie, zetnę klej i jeszcze polakieruję by odrobinę usztywnić i zostawię sobie na pamiątkę :)





Tutaj jest również widoczne "ziaziu", którego sama dokonałam podczas wiercenia. Próbowałam zamaskować konturówką a docelowo jeszcze miała być kokarda :)



Na koniec jeszcze zaprezentuję wykończoną lalę, kartkę i bilecik. Lali dodałam pasek z kokardą oraz taśmę w spódnicy. Teraz o wiele lepiej się prezentuje :)









To na tyle zanudzania ;) wracam do (znów) chorej córci.
Pieszczoty podczas choroby górą ;)

pozdrawiam
Ivonn

9 komentarzy:

DecoMiałczyk pisze...

elegancko naprawiłaś wydmuszkę, i rzeczywiście świetnie ją zrobiłas.

Magda_M pisze...

Lala jest śliczna!

aagaa pisze...

Szkoda wydmuszki ale z renowacją poradziłas sobie świetnie!!!!
Lala-milusińska!!
Pozdrawiam

lejdik pisze...

Normalnie po doopsku prać te dzieciaki;):D
Świetnie sobie poradziłaś ze zniszczeniami, a pisanka jest naprawdę piękna, szkoda byłoby wyrzucić...
Pozdrawiam i zdróweczka dla rodzinki zyczę:))

Lacrima pisze...

Wiesz jak ja ratuje takie straty?
Podklejam białym papierem ryżowym
niestey zdaża się to częściej niz bym chciała...
Cudne jajeczko

Kruszyna pisze...

piękna ta pisanka i świetnie, że ją uratowałaś :) a za wydzierganą lalę-podziwiam!

JAGODZIANKA pisze...

Właśnie gumka zsunęła sie mi z patyczka i jajo spadło :( Wezmę z ciebie przykład i spróbuje je reanimować...

Pozdrawiam, Jagodzianka.

marger92 pisze...

Alez mam zaleglosci, wrrr...
Jajcunko i tak sliczne i tak! to co sie tam tak nerwuje? ;) No, ale rozumiemy sie, rozumiemy, he he...
A laleczka, no coz? Jak ta lala! :)
Buziole
Sis

kopalniapomyslow pisze...

O Boże, mało nie dostałam zawały na widok tej cudnej szydełkowej lalki! Kobieto, ale masz talent. Wszystko tu takie piękne, że oglądam z otwartą buzią.Pozdrawiam serdecznie.