niedziela, 12 czerwca 2011

Różanie :)

W głowie myśli mi się kłębią różne różniste. Pytań tysiące i odpowiedzi brak....
może kiedyś zrozumie to co jest na razie niezrozumiałe.... może się pogodzę z faktami....
Chyba wszyscy słyszeli powiedzenie, że czas leczy rany? Ja twierdzę, że tylko przyzwyczaja do bólu.

Czas na róże, które zawładnęły mym sercem ;)


Przestrzeń w pracowni trzeba sobie upiększać ;)

Przyznacie mi chyba rację, że takimi narzędziami przyjemniej się pracuje ;)



Dziś to już wszystko.
Spokojnej niedzieli życzę :) ja wracam do wędzenia ;)

Ivonn

środa, 8 czerwca 2011

Koniec końców.

Wreszcie i na reszcie!
Koniec końców nadszedł.
Forum jest, dziewczyny spokojnie mogą działać.
Ja udaję się na zasłużony urlop.
Trzeba nabrać dystansu i spróbować ponownie spojrzeć na człowieka jak ...
na człowieka.....

Miały być kiermaszowe twory pt. "recykling" to i będą ;)

Kubeczki na kredki, długopisy wykonane z tub pozostałych z kordonków taśmy klejącej i innych temu podobnych.









Poniższe tuby to maleństwa z taśmy do lottomatów ;)



I pierwsze starcie z kartonem (pudełko po jakiś słodyczach) i rurkami z gazety :)







No dziś wystarczy. Czas zrelaksować się z szydełkiem w rękach ;)

pozdrawiam
Ivonn

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Wszystko zmierza ku dobremu.

Szkielet nowej władzy forumowej już pięknie został zarysowany na fejsie
(dopiero dziś się o tym dowiedziałam).
Zainteresowani mogę się zgłosić do Jagodzianki a ona już wtajemniczy co gdzie i jak.

Ja swoją rolę spełniłam, wiec czas wrócić do przyjemniejszych spraw.

Otóż w marcu... a może kwietniu...
jeju, już nawet nie pamiętam kiedy(szok) obył się
kameralny zlocik w Sosnowcu.
Właśnie dziś pragnę przedstawić kilka prac (nie wszystkie jeszcze wykończyłam).
które zostały tam poczynione.

W naszym spotkanku brał udział również mój syn. Oto jego wspólne prace z "ciocią Gosią" ;)



On przykleił, ciocia domalowało to i owo ;)
W sumie też mam w tym swój udział, bo mnie zlecono wylakierowanie ;)

Ja "ozdobiłam" dwie wydmuszki i jedno jajco z medfu na zlecenie syna.
Piszę, że "ozdobiłam" wydmuszki choć dalekie to jest od faktów. Moja praca ograniczała się do przyklejenia motywu i wylakierowania. Całą bajeczną formę wydmuszki zawdzięczają Gosi :)
Dziękuję Gosiu :*








Zlecenie syna ;)
Wylakierowane matem (dziwne jak na mnie ;) )


To by było na tyle. Na wykończeniu mam jeszcze dwie szkatułki z cudownym ornamentem od As281. Jestem w trakcie prac, ale mam nadzieję, że już nic mi nie stanie na drodze by je wykończyć i móc pokazać szerszej widowni.
Zanim to jednak nastąpi, pokaże w kolejnej odsłonie kilka prymitywnych
prac wykonanych na kiermasz szkolny.

serdecznie pozdrawiam
Ivonn

środa, 1 czerwca 2011

Dzień dziecka :)

radością i szczęściem powinno się tryskać w takim dniu.
Niestety ja zostałam brutalnie zmuszona przekazać nie ciekawe wieści jednocześnie dzieląc się radością z otrzymanych niespodzianek.

Jak wiecie moim drugim światem była KCZ, jednak wczoraj brutalnie
wręcz po chamsku zostałam wy....ona wraz z innymi dziewczynami opiekującymi się tym forum.
Pozwólcie, że nie będę pisać co, jak i dlaczego bo nie mam zamiaru
prać tutaj brudów forumowych, o nie.

Utrata "dziecka" boli.....
ten ogrom pracy jaki tam włożyłam jak i każda z wyrzuconych....
te zobowiązania, których nie jestem w stanie spełnić....
przykro mi, że muszę zostawić dziewczyny i naszego aktywnego rodzynka PawłaP :(

Muszę jednak się pochwalić ostatnimi prezentami z wymianki, której już nie dopilnuje.
Mam nadzieję, że dziewczyny wybaczą mi....
niestety ja nie mam już na to wpływu :(

Tym razem niespodzianka musiała zawierać:
coś deco
coś z dwoma kolorami z trzech: czerń, czerwień, bordo
misia albo lale.


Pierwsza niespodziewana niespodzianka przybyła do mnie od KasiekW
Radość ma była ogromna zważywszy na to, że to nie była wyminka
a serdeczny gest ze strony Kasi :)
Nie wiem skąd wiedziała, że ja lubię "mroczność" i lubię się bać
ale z motywem na sercu, choć pewnie wyda on się niektórym dość drastyczny
trafiła w 10 :)
Wraz z sercem otrzymałam patchworkową zakładkę oraz serwetki :)
Dziękuję Kasiu :*







Następnie przybyła planowana niespodzianka od Agnieszki.
Jako, że dziecię nam się zapisało do zabawy a niestety ostatnie wydarzenia na forum sprawiły,
że miałam wątpliwości jak zostanie jej osoba przyjęta w zabawie
postanowiłam nie odbierać jej szansy i zrobiłam wymiankę między nami.
Dziecię lat jak dobrze pamiętam 13 super się spisało, terminów wszelakich dopilnowało,
wręcz bym powiedziała, że wykazała się postawą lepszą od niektórych dorosłych.
Przechodząc do konkretów ta właśnie nastolatka przysłała mi
cudny kubek, słodkie cukierasy oraz serwetki.
Dziękuję Agusiu :*



Wczoraj tj 31.05 niespodzianek nastąpił ciąg dalszy.
Z Francji od Sis przybył do mnie jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny pojeminiczkoodstawiacz ;) wraz z całą górą serwetek, słodyczy i innych cudów.
Tylko ta jedyna osoba potrafi takie cuda zrobić z niczego.
Najbardziej chwycił mnie jednak za serce list napisane ODRĘCZNIE!
tak, tak :D odręcznie moi drodzy.
Mało tego, napisany został na 3 stronach A4.
Z ogromną radością go przeczytała, raz i drugi i dziś pewnie znów do niego sięgnę :D
Sis... słów mi brak by wyrazić co czuję :*
Uprzedzam dużo zdjęć będzie ;)





















Czekam jeszcze na jedną niespodziankę, którą również robiłyśmy między sobą :)
Edea niestety przegapiła termin zapisów a bardzo chciała wziąć udział w zabawie.
Niestety było już po losowaniu, więc zaproponowałam wymiankę między nami w ramach tejże zabawy.
Jako, że nie mogę jeszcze zaprezentować co Edea wymyśliła dla mnie
pokaże co ja stworzyłam dla niej :)
I tak poleciał do niej taki oto zestaw:



A do Agniesi powstał taki zestaw:


Na tym kończę ten przydługawy wpis,
ale musiałam się pochwalić cudeńkami jakie otrzymałam.
Są warte tego!

pozdrawiam serdecznie
Ivonn

środa, 25 maja 2011

Jak obiecałam....

tak też czynię ;)
Powolutku będę prezentować swoje zaległe prace ;)

Na początku maja byliśmy zaproszeni na komunię.
Niestety moja forma, że tak ją określę była zlekka zklapciała
i oczywiście nic nie przygotowałam na czas.
Więc dzień i noc przed wyjazdem były troszkę "nadwyrężone"
bo wtedy to właśnie powstała księga wraz z pudełkiem a bukiet pozbierał się do "kupy".

A tak się prezentowały:
(zdjęcia robione o 1:30 w nocy więc są jakie są ;) )









Księga jak księga....
za to wiem, że bukiet się podobał co mnie oczywiście niezmiernie cieszy.
Wykonany celowo z szydełkowych kwiatów coby pamiątką był a nie zasil śmietnik jak w przypadku żywych.

pozdrawiam
Ivonn