środa, 5 sierpnia 2009

Porcelanka.


Prywatny Pan Mąż od tak z nagła musiał udać się do pracy na nocną zmianę,
więc żonka musiała się jakoś spełnić nocnie ;)
Od dawien dawna w mym warsztaciku pomieszkiwało medium do porcelany,
a wraz z nim kilka talerzy i kubeczków
przeznaczonych do pieczenia ;)
Jako, że nadarzyła się okazja to trzeba było w końcu ruszyć :D
Tak więc powstały dwa zestawy: Kasieńkowy i Miśkowy.


Zestaw Kasieńkowy :)



zestaw wraz z uroczą właścicielką ;)






Zestaw Miśkowy i jak na Miśka przystało w Misie ;)




Dzieciaki zachwycone a mama spełniona chwilowo artystycznie.
Z samego wykonania nie jestem zadowolona,
ale co najważniejsze już wiem
"czym to się je" :)

Myślę, że to nie koniec moich prób z tym preparatem
i mam nadzieje, że kolejne będą udane.
Na chwilę obecną przejdziemy do testów
"z życia codziennego" na wytrzymałość owego preparatu ;)

niedziela, 2 sierpnia 2009

Zajawka ;)

Czas mija a ja czuję, że stoję w miejscu.
Maluję, lakieruję, ścieram a postępu prac nie widać :(
Czy ja to skończę jeszcze w tym stuleciu?

Dziś było ta gorąco, że nikt nie byłby w stanie zagonić mnie do pracy.
Żar się z nieba lał i nawet mój prywatny Pan Mąż uwielbiający gorąco
i potrafiący w taką pogodę pracować na dachu poddał się :D



Szkoda tylko, że dzieciaki nie opadają z sił w taką pogodę a wręcz przeciwnie
mają siły i ochotę na łobuzowanie jak 100 diabełków.
I jak tu znaleźć siłę na nocne "dekupażowanie"?
Tym oto sposobem prace rozpoczęte czekają na swój dzień
a raczej na mój lepszy dzień ;)
Mam nadzieje, że prędziuchno takowy nastąpi.

środa, 29 lipca 2009

Do odważnych świat należy?

Nie byłam i nadal nie jestem przekonana ale.... może kiedyś....
Do rzeczy!
Ta oto prezentowana karteluchna powstała na potrzebę
sprawdzenia swoich sił.
Robiona była dosłownie na minuty przed zamknięciem przyjęć prac
i niestety robiona była w dużej mierze z pamięci.
Jakie efekty ... same widzicie....
niestety sporo odbiega od mapki
ale w końcu najważniejsza jest ponoć zabawa.
Nie mniej bardzo ucieszył mnie fakt, iż znalazły się osoby,
którym ta karteluchna się spodobała i w tym miejscu
chciałam im SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ!
Oj bardzo cieplutko mi się zrobiło na serduszku, bardzo, bardzo:)


sobota, 25 lipca 2009

"Pechozol"?


"Pechozol" czy też nie?
Moja druga robótka na szydełku i niestety nie skończona :(
Na ostatnim okrążeniu brakło mi kordonka na wykonanie ostatnich 6 okienek.
Nie mam już serca do tej pracy :(


Między dzierganiem kolejnych okrążeń bieżnika
powstały takie karteluszki :)





A dla Ewiki wielkiej fanki koni powstał taki oto obrazek :)


środa, 22 lipca 2009

Spać nie mogę...

Środek nocy (3:30) a ja wybudzona ze snu
przez młodsze dziecię zasnąć nie mogę ...
już 3 godziny...
Kto będzie za mnie jutro a w zasadzie dziś funkcjonował?

Ale do rzeczy, po coś w końcu tu przyszłam w środku nocy
gdy każdy normalny człowiek śpi jak tylko może ;)

Świeżyzna, wczoraj oddana
Księga okolicznościowa.
Moja pierwsza próba i mimo, że skromna uważam, że udana :)